O perypetiach z laptopem, openoffice’m, vmware, skype…
Ostatnio mało piszę, więc muszę powoli to rekompensować.
Po pracy wakacyjnej i zakupie nowego sprzętu, jakoś długo mi zeszło przed zainstalowaniem na nim Linuksa. Zawsze znalazłem „coś ważniejszego”. No cóż, taki okres, rozwodził się nad tym nie będę. Powiem tylko, że w tym czasie udało mi się zdać sesję, odwalić trochę obowiązków i odwiedzić wschodnie Yorkshire.
Lapek i łudubuntu: po długim zwlekaniu z instalacją Jedynego Właściwego Systemu zacząłem próby. Z palca na moim, nowszym sprzęcie nie mogłem odpalić prawie żadnego live-cd, ani instalatora. Bez większych problemów odpaliło sie jednak Ubuntu 7.10 (wtedy jeszcze sporo przed premierą). Co się okazuje? Linux to bardzo prosty system :) Skalowaniu partycji ntfs przy instalacji daję piątkę. Instalacji niewolnych sterowników do urządzeń biję brawo. Instalacja i pierwszy kontakt z systemem jest moim zdaniem przyjazny dla nowych użytkowników, a system mimo wszystko pozostaje łatwo konfigurowalny i zaawansowani użytkownicy wcale nie muszą płakać. Przy instalacji dziwi mnie tylko brak pytań o boot-loader’a … w ogóle brak pytań o cokolwiek ;p Brakuje czasem jakiegoś trybu zaawansowanego, ale to nic czego nie da się zrobić po instalacji.
Co ciekawe sprzęt nowy a wszystko w nim na nowym ubuntu chodzi „z palca”. Nie miałem problemów z wifi, kamerką internetową, zapisem na partycji ntfs, wszelkiimi dyskami/pendrive’ami, kartą grafiki z akceleracją sprzętową (a więc i compiz :P)... Jedyny problem był z dźwiękiem. Karta niby była wykrywana, lecz nie działała prawidłowo. Okazało się, że najnowsza ALSA wspiera już tę kartę, jednak musiałem ją dorzucić ręcznie. Alsa w kernelu waniliowym chyba zawsze miała znaczny poślizg.
Podsumowanie? Nie muszę się bawić z systemem, który ma być moim narzędziem pracy – ma po prostu działać i mi nie przeszkadzać, tak bym mógł robić swoje. O to chodziło.
OO:Jednym z typowych zastosowań dla domowego komputera jest zrobienie od czasu do czasu jakiegoś prostego dokumentu do druku. Niestety, po raz kolejny zawiodłem się na Open Office’sie. Program ogólnie podoba mi się, jego funkcjonalność jest wystarczająca jak dla mnie, zwykle również pod względem kompatybilności z MS Office’owcami. Jednak jaki jest sens pracy z programem, który po dwóch kliknięciach wykrzacza się i zmusza do odzyskiwania mojej pracy? Nie mogę zrobić w nim najprostszych rzeczy bez wywalenia go – wklej, zmień wygląd, wydrukuj … to za dużo, przy zmień wygląd zalicza glebę ;( Próbowałem różnych wersji OO, różnych paczek, tarballi, wersji oficjalnej, tej z ux.pl, przeinstalowałem w tym czasie system ~ 3 razy (zwykle Debian lub Ubuntu), zmieniłem cały sprzęt… dlaczego wciąż nie mogę zmienić głupiego tła tabeli? Nie chcę niebieskiego! :)
Wynik? Doprowadziło mnie to do instalacji Koffice pod Gnome :D A co! Ten przynajmniej się nie wysypuje. Z tego co zauważyłem to słabiej importuje dokumenty z pakietu M$, ale przynajmniej działa i stoi na niezłym poziomie. Póki co powinien wystarczyć, gdy zawiedzie OO. Spytacie, czy nie żal mi zasobów? Nie, odkąd zmieniłem sprzęt mam ich dość. Jedyna rzecz która skutecznie potrafi zamulić mi kompa to .. windows viśta.
O vmware krótko: dlaczego on tak nieprawdopodobnie długo suspenduje i przywraca do życia wirtualne maszyny? Mowa o vmware server.
Z rzeczy bierzących – komunikacja. Mieszkam poza domem rodzinnym, wiele moich znajomych i bliskich rozsianych jest po świecie, wiele z nich korzysta z internetu i skype, więc używanie tegoż wynalazku jest dla mnie dość oczywiste i bezbolesne dla drugiej strony :) Niedawno wyszedł nowy skype, 1.4. Bardzo podoba mi sie ta aplikacja. Wreszcie zrobili ją tak jak powinien wyglądać ten program – adekwatnie do jego możliwości. Jest mały (rozmiarem na ekranie ;p), prosty, intuicyjny. Ale pewien problem – nie ma obsługi kamerek. Długo uważałem kamerkę za coś zbędnego, ba nawet rozmowy głosowe. Stało się to jednak zbyt popularne i wygodne, żeby je zignorować, a jak już mam kamerkę wbudowaną to i ona zrobiła się bardzo przydatna. Miły news – jak poinformował mnie kolega jest już beta wersji 2.0, która moją kamerkę obsługuje świetnie.
To by było na tyle dzisiaj. Troszkę chaotycznie i post o wszystkim, a zarazem o niczym, ale tak to jest jak się nie pisze regularnie ;)
12 listopada 2007 o 00:01:24
64bity to ubuntu? Jeśli tak to jak działa flash?:D
12 listopada 2007 o 00:03:09
broń proszę mnie przed 64 bitowymi systemami ... przynajmniej jeśli chcesz normalnie używać tego na desktopie ;p