Wpadka polskiej wersji google readera - Niechciane subskrypcje.
Od jakiegoś czasu używam google readera do czytania newsów. To bardzo przyjemna aplikacja, szczególnie jak nie musisz jej oglądać :D A w taki właśnie sposób jej używam.
W google reader jest taki przyjemny feature - tworzysz (no, zbyt poważnie to brzmi - przeciągasz) przycisk na panel w przeglądarce i od teraz kliknięcie go przeniesie Cię do następnego nieprzeczytanego artykułu. Do FF dorzuciłem sobie google reader notfier, który zmienia ikonkę zależnie od tego czy są nowe artykuły. Ot proste, ale skuteczne.
Wszystko pięknie, ale... Wspaniały google reader ma możliwość współdzielenia artykułów. Czyli po prostu możemy oznaczać je jako Ciekawe dla innych, a inni mogą subskrybować nasze tak właśnie oznaczone pozycje.
Po zaimportowaniu kanałów z innego czytnika zauważyłem, że otrzymuję sporo artykułów które nie pochądzą z moich kanałów. Wyświetlają się na liście, a należą do ... "elementy udostępniane przez użytkownika Ludwik".
Ludwiku, Ludwiku. Jakim cudem niepostrzeżenie wciskasz mi się w moje subsrypcje? :) Szybka rada ludwika - to przestań mnie subskrybować. Łatwo powiedzieć, gorzej wykonać - nie da się. W polskiej wersji google readera nie ma możliwości zarządzania takimi obserwowanymi użytkownikami. Ta część opcji nie wyświetlała się. Nie miałem w ogóle linka do sekcji "Friends" o której mówił.
Szybka zmiana języka na angielski odkryła przede mną zupełnie nowe możliwości. Nowe menu pozwoliło skutecznie pozbyć się niechcianych (1 artykuł o lifehackingu na miesiąc to dla mnie wystrczająco dużo. 20 tygodniowo to za dużo :) ) subskrypcji.
Niesmak jednak pozostał. Google reader automatycznie na podstawie (jak się domyślam) książki adresowej dodał mi obserwowanych użytkowników i pozbawił możliwości anulowania subskrypcji :( I weź tu używaj polskich wersji ... :)
09 maja 2008 o 15:50:56
tak się przejąłem że aż na wii zagram ;]