<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"><channel><title>SzArAk jogger</title><link>http://blog.szarak.org/</link><description>Wpisy z dziennika internetowego Jogger, wspomaganego przez Jabbera</description><lastBuildDate>Tue, 18 Nov 2008 10:06:34 +0100</lastBuildDate><generator>JoggerPL</generator><item><title> Faviconka ;p </title><link>http://blog.szarak.org/2008/06/02/faviconka-p/</link><description>&lt;p&gt;za namową Ludwikc'a: &lt;code&gt;&quot;&amp;lt;@ludwikc&amp;gt; kurde, jak jeszcze raz uslysze od kogos newsa, ze &quot;oooo! google zmienilo favicone!!!&quot; to będę strzelał&quot;&lt;/code&gt; postanowiłem napisać dla tych, którzy jeszcze nie zauważyli: Google zmieniło favikonkę. Teraz ma takie brzydkie małe g. Nijak się z google nie kojarzy.&lt;br&gt;
A żeby wpis nie był całkiem bez sensu to tutaj, u pibisia, jak ją zmienić: &lt;a href=&quot;http://pbm.jogger.pl/2008/06/02/stara-favicona-google/&quot;&gt;http://pbm.jogger.pl/2008/06/02/stara-favicona-google/&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Mon, 02 Jun 2008 13:51:16 +0200</pubDate><guid>http://blog.szarak.org/2008/06/02/faviconka-p/</guid><category>Różne</category></item><item><title>Wpadka polskiej wersji google readera - Niechciane subskrypcje.</title><link>http://blog.szarak.org/2008/05/09/wpadka-polskiej-wersji-google-readera-niechciane-subskrypcje/</link><description>&lt;p&gt;Od jakiegoś czasu używam &lt;a href=&quot;http://www.google.com/reader/&quot;&gt;google readera&lt;/a&gt; do czytania newsów. To bardzo przyjemna aplikacja, szczególnie jak nie musisz jej oglądać :D A w taki właśnie sposób jej używam.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W google reader jest taki przyjemny feature - tworzysz (no, zbyt poważnie to brzmi - przeciągasz) przycisk na panel w przeglądarce i od teraz kliknięcie go przeniesie Cię do następnego nieprzeczytanego artykułu. Do FF dorzuciłem sobie google reader notfier, który zmienia ikonkę zależnie od tego czy są nowe artykuły. Ot proste, ale skuteczne.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wszystko pięknie, ale... Wspaniały google reader ma możliwość współdzielenia artykułów. Czyli po prostu możemy oznaczać je jako Ciekawe dla innych, a inni mogą subskrybować nasze tak właśnie oznaczone pozycje.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Po zaimportowaniu kanałów z innego czytnika zauważyłem, że otrzymuję sporo artykułów które nie pochądzą z moich kanałów. Wyświetlają się na liście, a należą do ... &quot;elementy udostępniane przez użytkownika &lt;a href=&quot;http://blog.ludwikc.net/&quot;&gt;Ludwik&lt;/a&gt;&quot;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ludwiku, Ludwiku. Jakim cudem niepostrzeżenie wciskasz mi się w moje subsrypcje? :) Szybka rada ludwika - to przestań mnie subskrybować. Łatwo powiedzieć, gorzej wykonać - nie da się. W polskiej wersji google readera nie ma możliwości zarządzania takimi obserwowanymi użytkownikami. Ta część opcji nie wyświetlała się. Nie miałem w ogóle linka do sekcji &quot;Friends&quot; o której mówił.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Szybka zmiana języka na angielski odkryła przede mną zupełnie nowe możliwości. Nowe menu pozwoliło skutecznie pozbyć się niechcianych (1 artykuł o lifehackingu na miesiąc to dla mnie wystrczająco dużo. 20 tygodniowo to za dużo :) ) subskrypcji.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Niesmak jednak pozostał. Google reader automatycznie na podstawie (jak się domyślam) książki adresowej dodał mi obserwowanych użytkowników i pozbawił możliwości anulowania subskrypcji :( I weź tu używaj polskich wersji ... :)&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Fri, 09 May 2008 15:04:59 +0200</pubDate><guid>http://blog.szarak.org/2008/05/09/wpadka-polskiej-wersji-google-readera-niechciane-subskrypcje/</guid><category>Gadżet</category><category>Internet</category></item><item><title>Wygodna edycja w vim plików zaszyfrowanych gnupg</title><link>http://blog.szarak.org/2008/05/01/wygodna-edycja-w-vim-plikow-zaszyfrowanych-gnupg/</link><description>&lt;p&gt;Uwaga. Nudny wpis o pluginie do vim.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Gdy mamy kilka plików od których wymagamy minimum dyskrecji dobrze jest je zaszyfrować. Ja uznałem, że do szyfrowania takiego pojedynczego pliku idealnie nadaje się GnuPG, szczególnie, że używam go codziennie np. do podpisywania poczty etc..&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Najprostszy screnariusz - odpowiednio szyfrowanie i odszyfrowywanie, oba w wersji długiej i krótkiej: &lt;code&gt;gpg --encrypt --recipient 'Imię Nazwisko' plik.txt&lt;br&gt;
gpg -e -r imie plik.txt&lt;/code&gt; &lt;code&gt;gpg --decrypt plik.txt&lt;br&gt;
gpg -d plik.txt&lt;/code&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jednak troszkę to mało wygodne. Tyle pisania dla szybiego zerknięcia w plik. Długo rozwiązaniem dla mnie był kgpg, który podpasował mi funkcjonajnością i wyglądem. kgpg jest menedżerem kluczy gnupg z wbudowanym edytorem. Tym właśnie edytorem mogłem wygodnie edytować szyfrowane pliki (a raczej szybko, klikając, (od)szyfrować ).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jeszcze wygodniej byłoby używać do tego Swojego Ulubionego Edytora - Vim'a.&lt;br&gt;
&lt;a href=&quot;http://vim.sourceforge.net/scripts/script.php?script_id=661&quot;&gt;Gnupg - plugin&lt;/a&gt; do vim'a = rozwiązanie ;)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Procedura instalacji skomplikowana niesamowicie:&lt;/p&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;Pobierz pliczek &lt;a href=&quot;http://vim.sourceforge.net/scripts/download_script.php?src_id=8174&quot;&gt;gnupg.vim&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Przenies do katalogu z pluginami vim'a (u mnie /usr/share/vim/vim71/plugin/ lub $HOME/.vim/plugin )&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;p&gt;Od teraz gdy otworzymy plik zaszyfrowany gnupg/pgp (*.gpg, *.asc, *.pgp) (g)vim po prostu zapyta o hasło do klucza.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;p&gt;Plusy:&lt;/p&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;Nie trzeba wywoływać zewnętrznych narzędzi&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Plik jest ponownie szyfrowany po każdym zapisie i przy wyjściu z edytora - automatycznie&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;p&gt;
&lt;p&gt;P.S.: Różne rzeczy wpadają mi w ręcę, które chciałbym opisać, ale jakoś tak, ehm, brakuje chęci :) Zostają krótkie, proste wpisy i jakoś tak się składa, że są to notatki z vima... czy to jest nudne? :P&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Thu, 01 May 2008 02:00:58 +0200</pubDate><guid>http://blog.szarak.org/2008/05/01/wygodna-edycja-w-vim-plikow-zaszyfrowanych-gnupg/</guid><category>*nix</category><category>Różne</category></item><item><title>Własny filrt w szablonie Django</title><link>http://blog.szarak.org/2008/04/01/wlasny-filrt-w-szablonie-django/</link><description>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W szablonach &lt;a href=&quot;http://djangoproject.com&quot;&gt;Django&lt;/a&gt; dostępny jest spory zestaw filtrów. Używa się ich prosto:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;code&gt;{{ obiekt|filrt }} {{ obiekt|filtr:&quot;parametr&quot; }}&lt;/code&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dostępne filtry &lt;a href=&quot;http://www.djangoproject.com/documentation/templates/#built-in-filter-reference&quot;&gt;pokrywają większość popularnych sytuacji&lt;/a&gt;, ale może czasem przydać się zrobienie jakiegoś własnego.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;
Wejdź do katalogu swojej aplikacji w której chcesz używać filtru. Stwórz katalog templatetags, a w nim pliki &lt;i&gt;init&lt;/i&gt;.py i twoja_nazwa.py.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;{geshi lang=bash} mkdir templatetags touch templatetags/__init__.py touch templatetags/TWOJANAZWA.py {/geshi}&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;w pliku TWOJANAZWA.py:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;{geshi lang=python} from django import template register = template.Library() @register.filter(&quot;nazwa_naszego_filtra&quot;) def nazwa_naszego_filtra(value): #tutaj jakies operacje. return cośtam {/geshi}&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jak pisałem wcześniej, filtr może przyjmować parametr: {geshi lang=python} def nazwa_naszego_filtra(value, argument): #tutaj jakies operacje. return value + argument {/geshi}&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przed użyciem naszego filtra w szablonie ładujemy go za pomocą:&lt;br&gt;
&lt;code&gt;{% load nazwa_filtra %}&lt;/code&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;i używamy:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;code&gt;{{ obiekt|filtr:&quot;argument&quot; }}&lt;/code&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Mam nadzieję, że zbytnio nie namieszałem ;)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;</description><pubDate>Tue, 01 Apr 2008 01:02:10 +0200</pubDate><guid>http://blog.szarak.org/2008/04/01/wlasny-filrt-w-szablonie-django/</guid><category>*nix</category><category>django</category><category>Internet</category><category>Progamowanie</category><category>Różne</category><category>Techblog</category></item><item><title>Vim / Gvim i kopiowanie</title><link>http://blog.szarak.org/2008/03/23/vim-gvim-i-kopiowanie/</link><description>&lt;p&gt;Z notatnika użytkownika vim’a… ;)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kopiowanie do vima jest proste. Jeśli pracujemy w terminalu kopiujemy tak, jakbyśmy wklejali polecenie itp. Środkowy przycisk myszki, albo shift+insert. Warto zapamiętać, że gdy np. edytujemy kod i vim robi automatycznie wcięcia, po wklejeniu dostaniemy kod z wcięciami do wcięć – czyli papke nieczytelnego spaghetti. Pozbyć się problemu możemy uprzednio wpisując:&lt;br&gt;
&lt;code&gt;:set paste&lt;/code&gt;&lt;br&gt;
Teraz wszystko powinno się ładnie wkleić.&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale co z kopiowaniem i wklejaniem w drugą stronę? Skopiować z vim nie jest trudno. Gdy pracujemy w terminalu po prostu zaznaczamy tekst i już mamy go w schowku. Gorzej z Gvim. Samo zaznaczanie nie wystarcza.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Postępujemy następująco: Po wybraniu tekstu w trybie wizualnym (za pomocą &lt;i&gt;v i kursory&lt;/i&gt;, &lt;i&gt;shift+v i kursory&lt;/i&gt;, bądź zaznaczenie myszką wprowadzamy:&lt;br&gt;
&lt;code&gt;&quot;+y&lt;/code&gt;&lt;br&gt;
co skopiuje zaznaczenie do schowka systemowego. &lt;i&gt;Finito&lt;/i&gt;.&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ot niby głupie, proste i dawno powinienem to znać, ale jakoś mnie ta wiedza ominęła (czyt. ja ominąłem spory kawał podręcznika).&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sun, 23 Mar 2008 22:30:13 +0100</pubDate><guid>http://blog.szarak.org/2008/03/23/vim-gvim-i-kopiowanie/</guid><category>*nix</category><category>Progamowanie</category><category>Różne</category><category>Techblog</category></item><item><title>Komputer zdalnie sterowany</title><link>http://blog.szarak.org/2008/03/20/komputer-zdalnie-sterowany/</link><description>&lt;p&gt;Dzisiaj znów o rzeczach związanych z bluetooth’owymi pierdołami.&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;
&lt;a href=&quot;http://anyremote.sourceforge.net/&quot;&gt;Anyremote&lt;/a&gt;: oprogramowanie do sterowania komputerem przez telefon komórkowy za pomocą bluetooth. Opcja bluetooth nie jest jedyną, projekt chwali się możliwościa sterowania przez irdę, wifi, przez internet – oczywiscie tez przez aplikację w java, jeśli komputer jest widoczny z zewnątrz, oraz przez interfejs web…&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;p&gt;Dostępne są graficzne nakładki, &lt;a href=&quot;http://anyremote.sourceforge.net/k-shots.html&quot;&gt;ganyremote i kanyremote&lt;/a&gt; które mocno ułatwiają sprawę – w końcu jesteśmy leniwi – przecież nie chce nam się nawet sięgnąć do komputera… ;p&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Co w nim fajnego czego inne programy nie mają: z paczuszką, którą zainstalowałem (nie ma go w repo Debiana, ani Ubuntu, lecz są ładne paczuszki na &lt;a href=&quot;http://anyremote.sourceforge.net/dload.html&quot;&gt;stronie projektu&lt;/a&gt;) było już sporo napisanych configów dla różnego oprogramowania. Z tego co widzę, program nie wyświetla configów (pluginów? :P) do softu którego nie mamy zainstalowanego. Pluginy/configi są całkiem proste i lektura tych przykładowych pozwala na napisanie swojego bez sięgania po dokumentację, lecz prawdopodobnie to nie będzie konieczne.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Możliwości tego oprogramowania są całkiem spore. Po stronie komputera możliwa jest każda akcja, jeśli tylko da się ją przedstawić za pomocą polecenia systemowego, lub naciśnięcia klawisza ;) W konfigu możemy zdefiniować sobie ikonki jakie będą przypisane poszczególnym klawiszom w aplikacji javowej (postaram się pokazać to na zdjęciach). W tym samym miejscu definiujemy wszelkie akcje klawiszy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;
&lt;img src=&quot;http://szarak.org/blog/anyremote/polaczony.png&quot; alt=&quot;ganyremote&quot;&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;p&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ok, mamy już skonfigurowany soft po stronie komputera (chociaż prawdopodobnie dołączone z nim konfigi będą działać ładnie). Teraz komórka. Wrzucamy plik .jar z aplikacją na telefon. Ja zainstalowałem plik .deb z odpowiednimi pliczkami (takie troche dziwne … pakiet z paroma plikami i to nawet nie na kompa… ;p).&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;
&lt;img src=&quot;http://szarak.org/blog/anyremote/niepolaczony.png&quot; alt=&quot;ganyremote&quot;&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;
Teraz, mając uprzednio włączony anyremote (uruchomiliśmy ganyremote) uruchamiamy aplikację w &lt;span class=&quot;caps&quot;&gt;JAVA&lt;/span&gt;, wybieramy urządzenie z którym mamy się połączyć i dalejmy connect. Ach, byłbym zapomniał. Zakładamy, że komórka z komputerem jest już sparowana (innym programem). Powinien wyświetlić się nam ekran z niebieskimi, pustymi przyciskami odzwierciedlającymi odpowiednio klawisze [123456789*0#].&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;
&lt;img src=&quot;http://szarak.org/blog/anyremote/1.JPG&quot; alt=&quot;ganyremote&quot;&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jeśli widzisz wyjątek wyrzucony przez javę pod przyciskami, nie przejmuj się jeszcze :). Teraz w aplikacji graficzne odpalamy jeden z konfigów (zaznaczamy i wybieramy „run”). Po wczytaniu w naszej komórce powinny pojawić się ikonki klawiszy wyświetlanych na ekraniku (chyba, że ten konfig nie ma ich ustawionych, wtedy będzie ikonka domyślna). Obsługa jest prosta.&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;
&lt;img src=&quot;http://szarak.org/blog/anyremote/2.JPG&quot; alt=&quot;ganyremote&quot;&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wciskasz odpowiednio klawisze komórki, bądź wybierasz je joystick’iem na wirtualnej klawiaturze. Wszystko powinno działać szybko i bezboleśnie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;p&gt;Ciekawą funkcją, która bije na głowe typowe piloty, jest możliwość nie tylko np. oglądania tytułu aktualnie odtwarzanego utworu na wyświetlaczu komórki, ale także np. wybranie filmu w telefonie!&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Taka obsługa jest dobra nie tylko dla leniwców/do kina domowego. Można przecież podłączyć pod to dowolne aplikacje. Ja np. ciesze się, że na następnej imprezie będę mógł zmieniać i wybierać piosenki, ściszać itp. gdy komputer będzie zablokowany przed niepowołanym, pijanym dostępem ;) ba, mogę być nawet w innym pokoju, pijąc piwo u sąsiadów kontrolować muzykę :)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src=&quot;http://szarak.org/blog/anyremote/3.JPG&quot; alt=&quot;ganyremote&quot;&gt;&lt;br&gt;
&lt;img src=&quot;http://szarak.org/blog/anyremote/4.JPG&quot; alt=&quot;ganyremote&quot;&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dla projektu wbrew temu co wcześniej myślałem jest sporo alternatyw. Wymienię tylko krótko jedną z nich: &lt;a href=&quot;http://www.valeriovalerio.org/bluepad/&quot;&gt;Bluepad&lt;/a&gt;. Projekt ładne zobrazowany na ich stronie, więc nie będę się już rozpisywał. Z różnic: w bluepad możemy wybierać akcje/klawisze wykonywane na komputerze w menu aplikacji na telefonie! Niestety miałem spore problemy ze stabilnościa tej aplikacji. Dodatkowo na korzyść anyremote przekonała mnie możliwość szybkiej zmiany konfiguracji pod różne aplikacje, jakiej w bluepad nie było.&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Thu, 20 Mar 2008 23:54:06 +0100</pubDate><guid>http://blog.szarak.org/2008/03/20/komputer-zdalnie-sterowany/</guid><category>*nix</category><category>Gadżet</category><category>gnome</category><category>Techblog</category></item><item><title>Cyfrowe Archiwum Narodowe</title><link>http://blog.szarak.org/2008/03/08/cyfrowe-archiwum-narodowe/</link><description>&lt;p&gt;Dziś, prócz dnia kobiet :P, ciekawe wydarzenie. Zaczęło działać &lt;a href=&quot;http://nac.gov.pl/&quot;&gt;Narodowe Archiwum Cyfrowe&lt;/a&gt;. Pierwsze wrażenia: jak dla mnie całkiem ładne i wygodne, choć niezbyt wygodne do szybkiego przeglądania (to nie wyniki wyszukiwania google ;p). Niestety powolne. Do tego dochodzi błąd połączenia z bazą danych gdy przeglądałem drugi obrazek :D&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Mam nadzieję, że użytkownicy przekonają twórców do rozbudowania infrastruktury inf. (zakładam, że to ona jest problemem?). Zobaczymy jeszcze co na temat systemu Zosia powiedzą chłopaki na Pingwinariach…&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sat, 08 Mar 2008 13:24:50 +0100</pubDate><guid>http://blog.szarak.org/2008/03/08/cyfrowe-archiwum-narodowe/</guid><category>Różne</category></item><item><title>O grind / death metalowym łojeniu krótko.</title><link>http://blog.szarak.org/2008/03/02/o-grind-death-metalowym-lojeniu-krotko/</link><description>&lt;p&gt;O koncertach grind/death metalowych kapel, a może bardziej o samym growlu z punktu widzenia osoby, która tego nie słucha:&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;blockquote&gt;koncert metalowo-świnkowy – taki gdzie kwiczą&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
:):):) :D&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;</description><pubDate>Sun, 02 Mar 2008 10:22:39 +0100</pubDate><guid>http://blog.szarak.org/2008/03/02/o-grind-death-metalowym-lojeniu-krotko/</guid><category>Różne</category></item><item><title>Muzyka/sample na wolnych licencjach</title><link>http://blog.szarak.org/2008/02/29/muzyka-sample-na-wolnych-licencjach/</link><description>&lt;p&gt;Chciałbym tylko wspomnieć o ciekawym serwisie. &lt;a href=&quot;http://ccmixter.org&quot;&gt;http://ccmixter.org&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;
Serwis zbiera remiksy i sample na wolnych licencjach. Serwis oparty jest na mechaniźmie &lt;a href=&quot;http://wiki.creativecommons.org/CcHost&quot;&gt;ccHost&lt;/a&gt;, działa sparwnie, transfery ładne, a muzyka ciekawa. Dorwałem się na początek do taga trip-hop i całkiem ciekawe rzeczy znalazłem. :) Sample przejrzałem tylko pobieżnie. Póki co mogę powiedzieć, że zdarzają sie prawdziwe rodzynki, a jakość zamieszczanych sampli/utworów jest niezła!&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przy okazji przypomniało mi się, że dawno nie zaglądałem na &lt;a href=&quot;http://www.jamendo.com/pl/&quot;&gt;Jamendo&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Fri, 29 Feb 2008 14:53:21 +0100</pubDate><guid>http://blog.szarak.org/2008/02/29/muzyka-sample-na-wolnych-licencjach/</guid><category>Internet</category><category>Różne</category></item><item><title>Propozycja filmowa + dodatek</title><link>http://blog.szarak.org/2008/02/03/propozycja-filmowa-dodatek/</link><description>&lt;p&gt;Podczas sesyjnej monotonii trzeba czasem zająć się czymś odmóżdżającym. Dobrym pomysłem jest jakiś lekki i przyjemny film. Najlepiej krótki, coby nadmiernie nie męczył. Jeśli rozpatrywać mój dzisiejszy wybór filmu tymi kryteriami, to wybrałem beznadziejnie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;Before the Devil Knows You’re Dead&lt;/b&gt; – to film w którym nie ma żartów, ani szybkiej akcji. Film ciężki, snujący się powoli w akompaniamencie świetnej, lecz nienarzucającej się muzyki. O chciwości, błędach przeszłości, o tym jak w ciężkiej sytuacji ludzie walczą z samym sobą i przegrywają. Polecam.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jako kontrast do tego filmu – coś pozytywniejszego, choć również refleksyjnego.&lt;br&gt;
Jak możemy dowiedzieć się we wstępie/streszczeniu (?) &lt;a href=&quot;http://limbiczny.net/?p=54&quot;&gt;dostępnym tutaj&lt;/a&gt;, jest to wystąpienie z serii wykładów połączonych myślą „co powiedziałbyś, gdyby to był Twój ostatni wykład”. W tym przypadku, to faktycznie mógł być ostatni wykład, gdyż prowadzącemu zostało tylko kilka tygodni życia – umiera na raka. Wykład jest jednak pełen energii, humoru i pozytywnego przekazu.&lt;br&gt;
Randy Pausch – profesor &lt;a href=&quot;http://www.cmu.edu/index.shtml&quot;&gt;Carnegie Mellon&lt;/a&gt; opowiada o tym, jak naprawdę spełnić swoje marzenia z dzieciństwa. Jeśli znasz angielski, &lt;a href=&quot;http://www.cmu.edu/homepage/multimedia/randy-pausch-lecture.shtml&quot;&gt;warto zajrzeć&lt;/a&gt;!&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sun, 03 Feb 2008 01:39:24 +0100</pubDate><guid>http://blog.szarak.org/2008/02/03/propozycja-filmowa-dodatek/</guid><category>Różne</category></item><item><title> Regex w Nautilus</title><link>http://blog.szarak.org/2008/01/06/regex-w-nautilus/</link><description>&lt;p&gt;Czasem zachodzi potrzeba wybrania jakichś konkretnych plików w menedżerze plików. O ile gdy korzystam z ls/cp/mv/itd. nie ma żadnego problemu, to przy narzędziach graficznych jest czasem niezbyt oczywiste jak podejść do rozwiązania. Klikania oddzielnie w każdy plik jest zabawne tylko poniżej 10ciu plików w katalogu :D&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dzisiaj segregowałem kilka fotek i obracałem je przed publikacją. Skrypt gnomowo/nautilusowy &lt;a href=&quot;http://gnome.com.pl/2007/09/01/drobne-rozszerzanie-mozliwosci-nautilusa/&quot;&gt;nautilus-image-converter&lt;/a&gt; dodał mi suffix do każdej przerobionej kopii pliku. Gdyby to był prefix nie byłoby problemu, bo po prostu przekręcone fotki byłyby ułożone jedna po drugiej, ale niestety są rozsiane po całym katalogu.&lt;br&gt;
Na szczęście Nautilus ma możliwość zaznaczania wyrażeniem regularnym dostępną pod ctrl+s lub z menu Modyfikuj- wybierz wyrażenie. Wpisujemy tam nasze wyrażenie (np. &lt;i&gt;*resized*&lt;/i&gt;) i gotowe.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Często zapominałem o takiej możliwości w Nautilusie, a cenie sobie takie właśnie menedżery plików. Pozwalają mi na łatwą pracę z plikami gdy istotna dla mnie jest ich zawartość, a położenie i nazwa mają w sobie wiele przypadku.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sun, 06 Jan 2008 20:45:23 +0100</pubDate><guid>http://blog.szarak.org/2008/01/06/regex-w-nautilus/</guid><category>*nix</category><category>gnome</category></item><item><title>W jaki sposób szukamy?</title><link>http://blog.szarak.org/2007/12/17/w-jaki-sposob-szukamy/</link><description>&lt;p&gt;Komputery nadają się do szukania całkiem nieźle. Szukamy czegoś – do przeczesania jest duża baza danych z której potrzebujemy tylko pewnych, często krótkich informacji. Wertowanie sterty książek w celu znalezienia wystąpień konkretnego słowa może być ciężkie, bądź niewykonalne, lecz prawdę mówiąc rzadko czujemy taką potrzebę. Rozkazanie komputerowi przeszukania naszych e-booków w takim samym celu jest banalnie proste. Ma też większy sens (dlaczego, o tym później). Poniżej moje proste rozważanie o tym jak myślimy, gdy bierzemy się za szukanie metodami tradycyjnymi, a jak gdy używamy maszyn cyfrowych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;
&lt;img src=&quot;http://blog.szarak.org/files/find-256x256.png&quot; alt=&quot;lupa&quot;&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;
Gdy szukamy w książce wiemy gdzie zajrzeć. Znamy swój księgozbiór, wiemy co jest w książkach bo je znamy, bądź znamy dziedzinę problemu który chcemy zgłębić. To pozwala nam na sięgnięcie po najbardziej prawdopodobne tytuły. Stamtąd droga nie jest ciężka. Jeśli wiemy czego szukamy to w spisie treści odnajdujemy odpowiedni rozdział odpowiadający naszemu problemowi. Zostaje nam do zgłębienia rozsądnie mały przedział danych. Rozsądnie mały dla człowieka. Jeszcze lepiej gdy nawet ten rozdział ma przemyślaną strukturę, która pozwala szybko ominąć niepotrzebne informacje. Pomaga nam gromadzenie danych w tabelach, rysunki, wytłuszczenia itd. ...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;
Gorzej gdy szukamy informacji, której nie potrafimy sklasyfikować. Załóżmy, że chcemy dowiedzieć się o czymś, o czym właściwie nie mamy pojęcia. Dajmy na to, że słyszeliśmy tylko nazwę zjawiska/rzeczy/zdarzenia. Co robić? Którą książkę przejrzeć? Należy przejrzeć indeks. Spis treści spisów treści … może by tak zacząć od Encyklopedii? :) Taki twór mógłby odpowiedzieć na podstawowe pytania na temat danego słowa kluczowego. Nawet gdy to dla nas za mało, to będziemy już wiedzieć w jakiej kategorii znajdziemy więcej informacji. Dobrze skonstruowany indeks ratuje nam skórę.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;
Zdarzyć się może, że potrzebujemy znaleźć drobną, lecz istotną dla nas informację w tworze takim jak powieść. W co był ubrany bohater R. gdy stał przed domem, zaraz po załamaniu się pogody? Ułatwić nam mogłaby wiedza o czasie – moglibyśmy wtedy zacząć choćby od konkretnego rozdziału. Zakładając nawet sporą chronologię w książce znalezienie tej informacji może być mimo wszystko ciężkie – narrator mógł wspomnieć o tym przy okazji jakiejś refleksji z przeszłości, bądź wybiegając w przyszłość. To powieść, więc pewnie nie tylko my ją czytaliśmy. Ktoś inny może zwrócił na to uwagę i ma taką informację, bądź zindeksował wystarczającą ilość informacji byśmy mogli za ich pomocą odnaleźć potrzebną informację – pamięta, że załamanie pogody miało miejsce na początku, 2. lub 3. rozdział. Jeśli nie mamy takiej pomocy (nie oszukujemy…) uzyskanie tej informacji może oznaczać przeczytanie całej książki (ponowne?!).&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Człowiek nie jest dobry w prostej pracy z dużą ilością suchych informacji. Komputer nawet używając najprostszych metod zrobi to szybciej. Człowiek może dobrze radzić sobie na terenie słabo mu znanym. Przy sporej różnorodności przeszukiwanych danych łatwo mu w locie kategoryzować, uczyć się kiedy odrzucać nawet duże porcje niepotrzebnych w tym momencie informacji. Maszynie przychodzi to trudniej – musi się powoli nauczyć (zostać zaprogramowaną), mieć silnik, który zrozumie dane, będzie próbować przewidywać poprawne wyniki. Ogólnie mówiąc, by komputer potrafił wybierać esencję informacji z taką skutecznością jak człowiek, trzeba się nieźle napocić przy jego programowaniu, zahaczając o wiele dziedzin związanych ze Sztuczną Inteligencją. Może bardzo tutaj generalizuję i podaję mało konkretów, lecz by nie przedłużać podam przykład:&lt;br&gt;
Stajecie przed problemem – mamy dane. Powiedzmy długi akapit technicznego tekstu. Całkiem prostego do zanalizowania przez komputer i strawnego dla człowieka. Zadaniem jest wybranie z niego esencji informacji, tak by zmieścić się w jednym zdaniu. Jakie wybralibyście „narzędzie” by rozwiązać problem jak najmniejszym nakładem pracy (= pieniędzy)? Komputer, czy kolegę z biurka obok?&lt;br&gt;
Z kolei co wybrać, gdy trzeba poprawić kilkuset stronicową publikację o błędnym formatowaniu. Rzucić pracownikowi podręcznik z prawidłowym formatem i kazać naprawić dane, czy poświęcić czas na zaprogramowanie do tego celu maszyny?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ok, napisałem trochę rzeczy związanych ze sobą luźno i pozornie oddalonych od tematu (do którego jeszcze nawet nie doszedłem ;p), lecz chciałem uzmysłowić &lt;i&gt;[sobie?]&lt;/i&gt; czego oczekujemy od różnych podejść do wyszukiwania. Gdy korzystam z wyszukiwarki internetowej zapytanie które wpisuje ma zwykle specyficzny charakter. Spodziewam się konkretnych rezultatów i zwykle je dostaje. Gdy wyniki mnie nie zadowalają, zwykle widzę od razu, że muszę zmodyfikować zapytanie, bądź to czego szukam nie jest takie jak bym się tego spodziewał – nadaje zapytaniu błędny kierunek, mylnie przydzielając mój problem do jakiejś kategorii. Zapytanie takie zawiera zwykle nazwę osoby/zjawiska/zdarzenia/etc. lub coś co może ją zastąpić oraz, jeśli taka nazwa nie jest wystarczająco unikalna, dziedzinę w jakiej znajduje się problem. Najprostszy przykład: „bezpieczeństwo linux”. Szukam przecież informacji o bezpieczeństwie, lecz o bezpieczeństwie systemu linux, a nie samochodowym.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Problemem, którym skusił mnie do napisania tego wpisu, jest odszukiwanie rzeczy których tak naprawdę nie znamy. Nie wiemy czym są, jak się prawidłowo nazywają, nie znamy dokładnej dziedziny w jakiej moglibyśmy „coś” sklasyfikować. Błądzimy po omacku. Ciekawi mnie jak sobie w takiej sytuacji radzimy? Nie możemy spytać kolegi – sposób najprostszy, ale jest tylko obejściem problemu (acz skutecznym). Możemy zacząć zawężać krąg poszukiwań, zaczynając od najbardziej podstawowych rzeczy jakie już wiemy. Pytamy o coś podstawowego i próbujemy dowiedzieć się na szybko więcej. W praktyce czasem wystarczają mi nagłówki stron z wyników wyszukiwania Google. Jedno zdanie z takiego nagłówka wystarczy by przypomnieć sobie/otrzymać słowo klucz do kolejnego szukania. Mając je możemy zmniejszyć krąg poszukiwań do stron we właściwej tematyce… itd. itd..&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A może podejść do tego prościej? Często łapię się na tym, że zapominam o „pytaniu wprost” i wymyślam regułkę, która ma mnie uratować. „Coś coś2 -aukcje site:strona 2006”... Przecież można spytać po ludzku. Chcę wiedzieć „Jak postawić serwer www”, więc po prostu o to spytam. Na codzień używam google. Google (mimo iż afaik pracuje nad tym) nie potrafi pracować na zapytaniach w języku naturalnym. No, może nie do końca. Wiele pytań znajdzie swoją odpowiedź. Głównie dlatego, że w takim medium jak internet ilość informacji jest tak wielka, że prawdopodobnie ktoś już kiedyś zapytał o to samo. Znajdę więc często informację jaka jest mi potrzebna na jakiejś zindeksowanej stronie, która zawiera podobne pytanie. Zapytałem google o populację swojego kraju. „what is the population of Poland?”, w otrzymanych stronach można było doszukać się odpowiedniej informacji. Spróbowałem tego samego po polsku. „jaka jest populacja Polski?”. Niestety nie było już tak łatwo.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Mimo wszystko spytanie google pełnym zdaniem może przynieść rezultat. Całe te rozważania zaczęły się od pewnego pytania z irca:&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;pre&gt;
&quot;00:42 &amp;lt; tajny_nick&amp;gt; co to jest 'wang' po angielsku? czy to jest obraźliwe?
00:42 &amp;lt; tajny_nick&amp;gt; bo np. na bash.org pare razy sie pojawiło i nie rozkminiam o co chodzi&quot;.
&lt;/pre&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;
Normalnie cieszyłbym się z bana dla takiej osoby, bo kanał związku z j. angielskim nie miał, ale chciałem z przekory poszukać. Oczywiście słowniki ang-pol w sieci nie powiedziały wiele. „Dolna szczęka”,„kość policzkowa”. Nijak nie pasuje to do kontekstu. Wpisanie samego słowa do google daje mnóstwo wyników – bardzo dalekich od spodziewanych. I tutaj bingo, dlaczego nie zrobić tego, co opisałem w ostatnim akapicie? „What does wang mean?” wklepane w google. Okazuje się, że ktoś &lt;a href=&quot;http://www.eduqna.com/Words-Wordplay/1360-1-words-4.html&quot;&gt;zadał już to pytanie&lt;/a&gt; i otrzymał odpowiedź :) Tak, jest to obraźliwe, slangowe słowo na członka, lecz także np. popularne nazwisko. Wiem, wiem, przykład o wątpliwych walorach edukacyjnych. Przepraszam ;)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;p&gt;Więc czy potrzebujemy mechanizmów wyszukiwania, które naprawdę rozumieją o co pytamy? „Natural language search”, czyli zapytania w języku naturalnym mogą znacznie ułatwić nam życie. Przykładowe projekty to &lt;a href=&quot;http://www.powerset.com/&quot;&gt;www.powerset.com&lt;/a&gt; i &lt;a href=&quot;http://www.hakia.com&quot;&gt;www.hakia.com&lt;/a&gt;. Wpisałem wcześniej rozpatrywane zapytanie na hakii – „what is the population of Poland?”. &lt;a href=&quot;http://www.hakia.com/search.aspx?q=what+is+the+population+of+poland%3F&quot;&gt;Wyniki&lt;/a&gt; okazały się bardzo skuteczne. Otrzymałem precyzyjną odpowiedź na swoje pytanie. „Population: 38,635,144 (July 2005 est.)”. Czy podoba Ci się taki sposób szukania informacji? Mało? A może by tak poprosić komputer o informacje w ten sposób: „zdjęcia zrobione w ostatnim tygodniu”? Pewien człek &lt;a href=&quot;http://mike.spaces.live.com/Blog/cns!FBABF8E542F5D5DB!7837.entry&quot;&gt;opisuje taki mechanizm zaimplementowany w Windows Vista&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wiele pracy wkłada się w próby analizy treści naszych informacji przez komputery. Tagujemy co tylko się da. Katalogujemy, układamy, łączymy w grupy, linkujemy, budujemy sieci zależności, tworzymy trackbacki, wymieniamy listy znajomych. Wszystko dla naszej wygody, by pracowało nam się naturalnie. By odnajdywać nie tylko to czego szukamy, ale to czego &lt;strong&gt;prawdopodobnie&lt;/strong&gt; szukamy, lecz nie jesteśmy świadomi, że chcemy! Zdarza się nam przecież zapomnieć o znajomym z podstawówki. Teraz ktoś inny dba o to, byśmy go znaleźli – my zaczynamy uczestniczyć w wymianie informacji, choćby szukając potencjalnego pracodawcy, a wyniki mogą nas zaskoczyć.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Takie „porządkowanie” nie jest tylko dla naszej wygody. Można przecież powiedzieć, że uczy maszyny „rozumieć” nasze informacje, by same mogły precyzować dla nas wyniki. Wspólne tagi dodają całe społeczności wymieniając linki, słuchając muzyki, czy publikując/oglądając filmiki. Powstają nowe metody na analizowanie treści, a także rozwijana jest komunikacja w języku naturalnym. Jednak wciąż pasuje mi wpisanie dwóch słów do przeglądarki i otrzymanie wyników w postaci stron najbardziej powiązanych z kombinacją tychże słów, nie ważne w jakim kontekście. Gdy chcę zapytać o coś informatycznego w języku naturalnym, wchodzę na irc i pytam jak umiem najlepiej. Gdy nie rozumiem czegoś z podatków dzwonie do swojej rodziny i pytam, tak jak potrafię. Ludzie, do których moje zapytanie dotarło, w miarę chęci i wolnego czasu uruchamiają skomplikowane mechanizmy wyszukiwania w swojej pamięci, przyśpieszając cały proces super szybkim, obszernym cache’em i włączając w to mechanizmy dzięki którym mogą dedukować odpowiedź nawet nie znając prawidłowej odpowiedzi na pytanie.&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ciężko znaleźć jedną zadowalającą odpowiedź od nawet najbardziej zmyślnego cyfrowego mechanizmu szukającego w bazie wiedzy, gdy połowa pytania to „nie wiem w ogóle gdzie jestem i co mam zrobić, ciężko mi wyrazić co już mam, bo nie znam się na tym i wykonuję przypadkowe czynności z nadzieją na sukces, ale wiem, że chce uzyskać...” ...&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;
Wpis do niczego konkretnego nie dąży i jest luźną refleksją autora nie popartą żadnymi naukowymi dowodami/doświadczeniami.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;
Źródła:&lt;br&gt;
wszechmocne google.&lt;br&gt;
&lt;a href=&quot;http://arstechnica.com/news.ars/post/20070209-8808.html&quot;&gt;Can natural language search bring down Google?&lt;/a&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;a href=&quot;http://ludwikc.net&quot;&gt;Ludwikc'owi&lt;/a&gt; dziękuję za uwagi.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Mon, 17 Dec 2007 14:48:44 +0100</pubDate><guid>http://blog.szarak.org/2007/12/17/w-jaki-sposob-szukamy/</guid><category>Internet</category><category>Różne</category></item><item><title>Spotkanie CzLUGowe</title><link>http://blog.szarak.org/2007/12/11/spotkanie-czlugowe/</link><description>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zapraszam na czwartkowe spotkanie CzLUG. O godzinie 17:00 w auli A0 przy Dąbrowskiego pbm poprowadzi prelekcje przedstawiającą &lt;span class=&quot;caps&quot;&gt;KDE&lt;/span&gt; 4.0.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;
Poprzednie prelekcje dotyczyły między innymi środowiska Eclipse i Javy, systemu Gentoo, prezentacji wykonywanych w LateX. Więcej w drodze. Może warto czasem sprawdzić CzLUGowy kalendarz i newsy? :)&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href=&quot;http://czlug.icis.pcz.pl/&quot;&gt;http://czlug.icis.pcz.pl&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Tue, 11 Dec 2007 13:10:12 +0100</pubDate><guid>http://blog.szarak.org/2007/12/11/spotkanie-czlugowe/</guid><category>CzLUG</category><category>Różne</category></item><item><title>Sinozęby potraktowany inaczej</title><link>http://blog.szarak.org/2007/12/06/sinozeby-potraktowany-inaczej/</link><description>&lt;p&gt;Bluetooth można wykorzystać na różne sposoby. Oprócz tych najbardziej oczywistych, jak transfer plików, słuchawki bezprzewodowe itd. jest jeszcze kilka rzeczy, których twórcy np. telefonów komórkowych nie przewidzieli.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ciekawym zastosowaniem telefonu jest użycie go jako radiowego pilota do komputera. To zastosowanie mnie jednak średnio interesuje. Wiem jednak, że jest oprogramowanie w javie do takiego zadania i soft pod Windowsa i Linuksa. Zostawiam to innym, jako, że mam sprzętowego pilota wbudowanego w komputer.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.matthew.ath.cx/projects/bluemon/&quot;&gt;Bluemon&lt;/a&gt; to program, który pozwala na zautomatyzowanie akcji przy zaniku/pojawieniu się określonego urządzenia w pobliżu. Idea jest sprytna: gdy „pingi” do naszego urządzenia bluetooth, np. telefonu komórkowego, przestaną dochodzić program wykonuje jakąś akcję.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Odchodzimy od komputera z telefonem w kieszeni… komputer sam blokuje ekran i wyłączy odtwarzanie muzyki … :) Prawda, że ciekawe?&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;
By uruchomić bluemon potrzebujemy uruchomić serwer, który będzie „pingować” nasze urządzenie i klienta, któremu każemy wykonywać konkretne akcje na wyjście/wejście urządzenia z/do zasięgu. Np.:&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;code&gt;bluemon -snvdi 5000 -t 210 -b |adres mac naszego urządzenia|&lt;/code&gt;&lt;br&gt;
&lt;code&gt;bluemon-client -u 'gnome-screensaver-command -d' -d 'gnome-screensaver-command -l' -b |tutaj też adres mac|&lt;/code&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W tym przykładzie uruchamiam serwer bluemon z: -i czyli interwałem na 5 sekund, -s przekazywanie komunikatów na stdout a nie do sysloga, -n nie forkuj, czyli nie przechodź w tryb deamona, -v to verbose, a po -b podaje &lt;span class=&quot;caps&quot;&gt;MAC&lt;/span&gt; adres urządzenia.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Sam server niczego nie wykonuje, trzeba jeszcze do tego dodać klienta. Po -u i -d podajemy odpowiednio akcje na „urządzenie pojawiło się” i „urządzenie zniknęło.&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;
&lt;p&gt;No właśnie, zniknęło… mam bluetooth wbudowany w lapka. Sygnał jest na tyle silny, że transfer filmu do telefonu nie przerwie się nawet jak pójdę kilka pokoi dalej :) Od tego mamy parametr -t „threshold” który określa siłę sygnału jaka uznawana jest za „zniknięcie” urządzenia. Niestety z moich doświadczeń wynika, że ten parametr po prostu nie działa jak powinien.&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;
Temat podjął Night w swoim wpisie na blogu &lt;a href=&quot;http://night.jogger.pl/2007/11/15/bluetooth-proximity/&quot;&gt;http://night.jogger.pl/2007/11/15/bluetooth-proximity/&lt;/a&gt;. Omawia on &lt;a href=&quot;%20http://gentoo-wiki.com/TIP_Bluetooth_Proximity_Monitor&quot;&gt;skrypt z sieci&lt;/a&gt;, który został przez Night’a poprawiony/przerobiony, a służy do tego samego co wyżej opisany bluemon. Wpis o tyle ciekawy, że wraz z komentarzami omawia wiele problemów takiego rozwiązania, takich jak bezpieczeństwo i w ogóle sposób działania takiego mechanizmu. Polecam :)&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Thu, 06 Dec 2007 15:30:45 +0100</pubDate><guid>http://blog.szarak.org/2007/12/06/sinozeby-potraktowany-inaczej/</guid><category>Różne</category></item><item><title>Python z matplotlib jako narzędzie naukowe &amp;#8211; czyli po co utrudniać sobie życie?</title><link>http://blog.szarak.org/2007/11/22/python-z-matplotlib-jako-narzedzie-naukowe-czyli-po-co-utrud/</link><description>&lt;p&gt;&lt;em&gt;Jeśli nie interesuje Cie tło sprawy, pomiń następne dwa akapity :)&lt;/em&gt;&lt;br&gt;
Stanąłem przed następującym faktem: muszę napisać program zajmujący się prostymi obliczeniami statystycznymi. Wyznaczanie trendów itp. itd. Musze to zrobić „na wczoraj” :)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Problemy: nie wiedziałem, że w ogóle będę się zajmował taką tematyką. Przedmiot na którym to piszę, miał być czymś zupełnie innym – miał skupiać się na programowaniu obiektowym, zarządzaniem projektem i planowaniem. Jak się okazało, w trakcie semestru zmienił mi się prowadzący, na panią, która o programowaniu pojęcie ma średnie. Owszem, teorii trochę, ale nie interesują jej bebechy naszych aplikacji, możemy sobie pisać w czym chcemy i jak chcemy. Skupić się trzeba jednak na rozwiązaniu problemu statystycznego (wcześniej każdy pisał co innego – od gier po aplikacje użytkowe, symulatory…). Olałem w ogóle sprawę ale wreszcie trzeba było do tego siąść. Trzeba było działać szybko, więc wymyśliłem sobie, że zamiast bawić się w c++ i qt (z czego to pierwsze jest jak dla mnie ok, to drugie mniej), to zrobie aplikacje w czymś całkiem nowym, może łatwiejszym.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wybór padł na język Python. Dlaczego? Bo denerwują mnie aplikacje w nim pisane (jakoś zasobożerne mi się wydają, może trochę ociężałe), ale jednak z jakiegoś powodu sporo ludzi ciągle w tym pisze. Czyli w skrócie ciekawość.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Co się okazuje? W parę godzin nauczyłem się tyle, że byłem w stanie napisać program parsujący plik xml i wyświetlający dane w postaci wykresu z interfejsem w gtk+ – z czego połowe tego czasu spędziłem na szukaniu beznadziejnie głupiego błedu, o czym później.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Co do języka: jest dość prosty przy pierwszym kontakcie. Pisze się szybko, łatwo a co najważniejsze przyjemnie. Obiektowością przesiąknięty całkowicie, a korzysta się z niej wręcz intuicyjnie. Trochę inna składnia niż mi znana, ale łatwa do przyswojenia. Wcięcia w kodzie zamiast klamer … uh, z tym ciężko, ale prawdę mówiąc teraz na mnie wymusza to czystość w kodzie i już nie narzekam. A do tego łatwo dostępna pomoc/podręczniki, np. &lt;a href=&quot;http://pl.wikibooks.org/wiki/Zanurkuj_w_Pythonie&quot;&gt;Dive into Python&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zachęca również spora ilość bibliotek, które prawdopodobnie pokryją 70% zadań, które przed Tobą czekają. Do parsowania xml wybrałem minidom. Z jego pomocą i tutorialem zczytanie pliku zajęło chwilkę i zajmuje mniej niż 15 linii kodu. Interfejs graficzny stworzyłem za pomocą &lt;i&gt;pygtk&lt;/i&gt;. Jego obsługa jest ładnie opisana w tutorialach, jak znasz obsługe sygnałów z jakiegoś innego języka/biblioteki to załapiesz w mig. No to teraz przyszedł czas na wizualizację wyników, gdzie z pomocą przyszła biblioteka matplotlib.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href=&quot;http://www.python.rk.edu.pl/w/p/matplotlib/&quot;&gt;Matplotlib&lt;/a&gt; w Pythonie obsługiwany jest przez moduł „pylab.py”. Narysowanie prostego wykresu sprowadza się np. do:&lt;br&gt;
&lt;code&gt;from pylab import *&lt;br&gt;
plot([1,2,3,4,5,4,3,2,1])&lt;br&gt;
show()&lt;br&gt;&lt;/code&gt;&lt;br&gt;
Co oznacza załadowanie modułu pylab (i wczytanie dostępnych funkcji do standardowej przestrzeni nazw – tak sobie to wytłumaczyłem, przekładając to na rozumowanie z c++. Można jeszcze „zainkludować” moduł poprzez &lt;i&gt;import pylab&lt;/i&gt;, ale wtedy z dostępnych funkcji trzeba korzystać poprzez &lt;i&gt;pylab.show()&lt;/i&gt; itp.. Pythonowców z góry przepraszam za niefachowość i nieścisłość. Wszystkiego uczyłem się na wariata, by jak najszybciej pokazać wynik pracy, a nie poprawnie zrozumieć język ;p). Druga linia kreśli wykres. Wygląd domyślny, oś x domyślna (kolejne liczby naturalne), wartości na osi y podane są w nawiasie w postaci tablicy – oznacza się ją przez nawiasy kwadratowe. &lt;i&gt;Show()&lt;/i&gt; wyświetli nam wykres na ekranie w postaci okna gtk z układem współrzędnych dostosowanym do danych, możliwością powiększania i przesuwania wykresu, historią zmian widoku, a nawet zapisem do pliku. Wszystko w 3 liniach. Szczegółów nie piszę, wszystko jest ładnie opisane na stronie matplotliba, którą podałem. Po polsku 3 słowa na ten temat znajdziecie np.&lt;a href=&quot;http://www.python.rk.edu.pl/w/p/matplotlib/&quot;&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie powiem, pierwszy kontakt z pythonem i matplotlibem bardzo pozytywny. Pani prowadząca cieszyła się, że widzi ładny wykres, ja się cieszyłem, bo poświęciłem temu minimalną ilość czasu i poznałem coś nowego. Mam nadzieje, że moja przyjaźn z tym językiem szybko nie zniknie.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Thu, 22 Nov 2007 14:38:25 +0100</pubDate><guid>http://blog.szarak.org/2007/11/22/python-z-matplotlib-jako-narzedzie-naukowe-czyli-po-co-utrud/</guid><category>*nix</category><category>gnome</category><category>Progamowanie</category><category>Różne</category></item><item><title>Drukarka w Ubuntu</title><link>http://blog.szarak.org/2007/11/15/drukarka-w-ubuntu/</link><description>&lt;p&gt;Zastanawiam się nad zakupem drukarki. Chętnie posłucham dobrych rad na ten temat. Drukarka będzie docelowo podpięta do mojego lapka, czyli będzie śmigać pod ubuntu. Najlepiej jakby to była „plujka”, niedroga w eksploatacji, nawet kosztem jakości wydruków. Większość rzeczy, które drukuje to drobny tekst, zwykle bez grafik, kolorów. Mieszkam w akademiku, więc bardzo ważne jest to, żeby była mała. Jakieś sugestie?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przed zakupem bardzo byłem ciekaw jak instaluje się taki sprzęt pod moją dystrybucją. Nie posiadam drukarki, ostatnia jakiej używałem to stary HP Deskjet – nie miałem z nim problemów. Teraz ciekaw byłem co się w tym temacie zmieniło …&lt;br&gt;
Dorwałem drukarkę kolegi z CzLUG’u – Canon Pixma iP4200. Podłączyłem do swojego komputera, włączyłem drukarke. Po 10 sekundach pojawiło się okienko – „Znaleziono drukarkę /model/ i zainstalowano sterownik /model/”. W tym momencie mogłem już robić poprawne wydruki … nawet nie miałem możliwości się wykazać. Niech mi ktoś powie, że ten system (Linux) jest trudny.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Thu, 15 Nov 2007 15:58:35 +0100</pubDate><guid>http://blog.szarak.org/2007/11/15/drukarka-w-ubuntu/</guid><category>Różne</category></item><item><title>Mandriva Install Fest</title><link>http://blog.szarak.org/2007/11/15/mandriva-install-fest/</link><description>&lt;p&gt;W najbliższą sobotę odbędzie się impreza na temat instalacji i pracy z systemem Mandriva.&lt;br&gt;
Plan imprezy:&lt;br&gt;
Instalacja dystrybucji Mandriva&lt;br&gt;
Efekty graficzne&lt;br&gt;
Instalacja oprogramowania i sprzętu w Mandrivie&lt;br&gt;
Zamienniki programów windowsowych&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Miejsce jak zwykle aula A0 Instytutu Informatyki Teoretycznej i Stosowanej przy ul. Dąbrowskiego 73 (wejście pod „dużym daszkiem”), 17 listopada 2007 o godzinie 12. Planujemy zakończyć o 15. Serdecznie zapraszam.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Thu, 15 Nov 2007 09:31:46 +0100</pubDate><guid>http://blog.szarak.org/2007/11/15/mandriva-install-fest/</guid><category>CzLUG</category><category>Różne</category></item><item><title>O perypetiach z laptopem, openoffice&amp;#8217;m, vmware, skype&amp;#8230;</title><link>http://blog.szarak.org/2007/11/08/o-perypetiach-z-laptopem-openofficem-vmware-skype/</link><description>&lt;p&gt;Ostatnio mało piszę, więc muszę powoli to rekompensować.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;
Po pracy wakacyjnej i zakupie nowego sprzętu, jakoś długo mi zeszło przed zainstalowaniem na nim Linuksa. Zawsze znalazłem „coś ważniejszego”. No cóż, taki okres, rozwodził się nad tym nie będę. Powiem tylko, że w tym czasie udało mi się zdać sesję, odwalić trochę obowiązków i odwiedzić wschodnie &lt;a href=&quot;http://en.wikipedia.org/wiki/Yorkshire&quot;&gt;Yorkshire&lt;/a&gt;.&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;
&lt;b&gt;Lapek i łudubuntu:&lt;/b&gt; po długim zwlekaniu z instalacją Jedynego Właściwego Systemu zacząłem próby. Z palca na moim, nowszym sprzęcie nie mogłem odpalić prawie żadnego live-cd, ani instalatora. Bez większych problemów odpaliło sie jednak Ubuntu 7.10 (wtedy jeszcze sporo przed premierą). Co się okazuje? Linux to bardzo prosty system :) Skalowaniu partycji ntfs przy instalacji daję piątkę. Instalacji niewolnych sterowników do urządzeń biję brawo. Instalacja i pierwszy kontakt z systemem jest moim zdaniem przyjazny dla nowych użytkowników, a system mimo wszystko pozostaje łatwo konfigurowalny i zaawansowani użytkownicy wcale nie muszą płakać. Przy instalacji dziwi mnie tylko brak pytań o boot-loader’a … w ogóle brak pytań o cokolwiek ;p Brakuje czasem jakiegoś trybu zaawansowanego, ale to nic czego nie da się zrobić po instalacji.&lt;br&gt;
Co ciekawe sprzęt nowy a wszystko w nim na nowym ubuntu chodzi „z palca”. Nie miałem problemów z wifi, kamerką internetową, zapisem na partycji ntfs, wszelkiimi dyskami/pendrive’ami, kartą grafiki z akceleracją sprzętową (a więc i compiz :P)... Jedyny problem był z dźwiękiem. Karta niby była wykrywana, lecz nie działała prawidłowo. Okazało się, że najnowsza &lt;span class=&quot;caps&quot;&gt;ALSA&lt;/span&gt; wspiera już tę kartę, jednak musiałem ją dorzucić ręcznie. Alsa w kernelu waniliowym chyba zawsze miała znaczny poślizg.&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Podsumowanie? Nie muszę się bawić z systemem, który ma być moim narzędziem pracy – ma po prostu działać i mi nie przeszkadzać, tak bym mógł robić swoje. O to chodziło.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;OO:&lt;/b&gt;Jednym z typowych zastosowań dla domowego komputera jest zrobienie od czasu do czasu jakiegoś prostego dokumentu do druku. Niestety, po raz kolejny zawiodłem się na Open Office’sie. Program ogólnie podoba mi się, jego funkcjonalność jest wystarczająca jak dla mnie, zwykle również pod względem kompatybilności z MS Office’owcami. Jednak jaki jest sens pracy z programem, który po dwóch kliknięciach wykrzacza się i zmusza do odzyskiwania mojej pracy? Nie mogę zrobić w nim najprostszych rzeczy bez wywalenia go – wklej, zmień wygląd, wydrukuj … to za dużo, przy zmień wygląd zalicza glebę ;( Próbowałem różnych wersji OO, różnych paczek, tarballi, wersji oficjalnej, tej z ux.pl, przeinstalowałem w tym czasie system ~ 3 razy (zwykle Debian lub Ubuntu), zmieniłem cały sprzęt… dlaczego wciąż nie mogę zmienić głupiego tła tabeli? Nie chcę niebieskiego! :)&lt;br&gt;
Wynik? Doprowadziło mnie to do instalacji Koffice pod Gnome :D A co! Ten przynajmniej się nie wysypuje. Z tego co zauważyłem to słabiej importuje dokumenty z pakietu M$, ale przynajmniej działa i stoi na niezłym poziomie. Póki co powinien wystarczyć, gdy zawiedzie OO. Spytacie, czy nie żal mi zasobów? Nie, odkąd zmieniłem sprzęt mam ich dość. Jedyna rzecz która skutecznie potrafi zamulić mi kompa to .. windows viśta.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;O vmware krótko: dlaczego on tak nieprawdopodobnie długo suspenduje i przywraca do życia wirtualne maszyny? Mowa o vmware server.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Z rzeczy bierzących – komunikacja. Mieszkam poza domem rodzinnym, wiele moich znajomych i bliskich rozsianych jest po świecie, wiele z nich korzysta z internetu i skype, więc używanie tegoż wynalazku jest dla mnie dość oczywiste i bezbolesne dla drugiej strony :) Niedawno wyszedł nowy skype, 1.4. Bardzo podoba mi sie ta aplikacja. Wreszcie zrobili ją tak jak powinien wyglądać ten program – adekwatnie do jego możliwości. Jest mały (rozmiarem na ekranie ;p), prosty, intuicyjny. Ale pewien problem – nie ma obsługi kamerek. Długo uważałem kamerkę za coś zbędnego, ba nawet rozmowy głosowe. Stało się to jednak zbyt popularne i wygodne, żeby je zignorować, a jak już mam kamerkę wbudowaną to i ona zrobiła się bardzo przydatna. Miły news – jak poinformował mnie &lt;abbr title=&quot;snyder&quot;&gt;kolega&lt;/abbr&gt; jest już beta wersji 2.0, która moją kamerkę obsługuje świetnie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;To by było na tyle dzisiaj. Troszkę chaotycznie i post o wszystkim, a zarazem o niczym, ale tak to jest jak się nie pisze regularnie ;)&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Thu, 08 Nov 2007 14:50:19 +0100</pubDate><guid>http://blog.szarak.org/2007/11/08/o-perypetiach-z-laptopem-openofficem-vmware-skype/</guid><category>Różne</category></item><item><title>Nie głosuj!</title><link>http://blog.szarak.org/2007/09/25/nie-glosuj/</link><description>&lt;p&gt;&lt;a href=&quot;http://nieglosuj.pl/&quot;&gt;&lt;br&gt;
&lt;img src=&quot;http://nieglosuj.pl/bannery/cyrknawiejskiej.png&quot; alt=&quot;Nie głosuj, bo jeszcze popsujesz cyrk na Wiejskiej!&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Chciałbym przyłączyć się do akcji prosząc Was o oddanie Waszego głosu na wyborach. Nie ważne na kogo, po prostu zagłosujcie.&lt;br&gt;
... Tak, wiem, że nie ma na kogo.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Humor: &lt;a href=&quot;http://funkyimg.com/u/34986glosuj_by_Wilku.jpg&quot;&gt;Głosuj, albo one zrobią to za Ciebie&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Tue, 25 Sep 2007 14:06:15 +0200</pubDate><guid>http://blog.szarak.org/2007/09/25/nie-glosuj/</guid><category>Różne</category></item><item><title>Po przerwie</title><link>http://blog.szarak.org/2007/09/23/po-przerwie/</link><description>&lt;p&gt;Ostatnio nie pisałem zbyt wiele :) Było to spowodowane moim dalekim wyjazdem. Dostęp do internetu może i był, ale czas mocno ograniczony – wolałem go poświęcić na zbieranie dolarów :)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Miałem problemy z dostaniem się do Joggera. Nie dostawałem wiadomości zwrotnych z prośbą o hasło, nie mogłem zalogować się na stronie Joggera (dlaczego?), ale mogłem pisać (mogliście obserwować durne wpisy parę dni temu ;p). Problemem było Meebo (www.meebo.com). Uważam, że to świetne narzędzie, jednak niestety czasem sprawia problemy, tak jak teraz, gdy nie mogłem odzyskać hasła.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W najbliższym czasie w zależności od dostępnego czasu i chęci zacznę, mam nadzieję, dopisywać po troszku krótkie wpisy.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sun, 23 Sep 2007 22:53:08 +0200</pubDate><guid>http://blog.szarak.org/2007/09/23/po-przerwie/</guid><category>Jabber</category><category>Różne</category></item></channel></rss>